Mapa podróży dokładnie przemyślana, a noclegi zarezerwowane. Gdzieś w połowie drogi do wyznaczonego celu, będzie dodatkowy postój na posiłek i rozprostowanie kości. Pierwsze zaznaczone na mapie miasteczko to Tocumwal. Świeci słońce. Motel położony w parku, a z okna roztacza się piękny widok.
Idziemy się rozejrzeć. Rzeczywiście miejsce bardzo urokliwe,. trochę dzikie, ale to złudzenie, bo wokół pole golfowe i hotele, a mimo to jest cisza i spokój.


Natrafiliśmy na ciekawą historycznie informacje. Otóż w tej miejscowości podczas wojny istniała fabryka napraw samolotowych silników oraz zapewne całej reszty samolotu również. Pracowały w niej żeńskie pomocnicze siły powietrzne, siły które utrzymywały Australię. Tak mniej więcej głosi informacja pod zdjęciami.
Rano opuszczamy Tocumwal i jedziemy do miejsca następnego noclegu: West Wyalong . W połowie drogi zatrzymujemy się w miasteczku Narranderra. Godzina gdzieś dziesiąta rano, a trudno znaleźć wolny stolik w kafejce. Tak jest prawie w każdym miasteczku o tej porze. Trochę na uboczu wreszcie jest... miłe miejsce, gdzie można w spokoju usiąść i wypić poranną kawę.
Czasem korzystamy ze stref odpoczynku i właśnie podczas takiego postoju zauważyłam drzewo z tabliczką i sztucznymi kwiatami. Pomyślałam, że być może ktoś tu zmarł w wyniku wypadku drogowego. Jednak to zupełnie inna historia. W 1996 roku niejaka Eileen właśnie podczas postoju w tym miejscu, zmarła w samochodzie w trakcie rozmowy ze swoim ojcem. Można jedynie sobie wyobrazić, co czuli pozostali pasażerowie. Szok, to mało powiedziane. Stałam pod tym drzewem i myślałam nie o Eileen, ale o jej mężu Royu, o tym, czy ożenił się ponownie, czy jeszcze żyje oraz o tym, że być może wszyscy uczestnicy tego tragicznego wydarzenia już odeszli, a pamięć o Eileen zostanie tak długo w tym miejscu, dopóki będzie żyło to drzewo.
Podobno przejechaliśmy najbardziej płaskie miejsce na ziemi, ale muszę się przyznać, że przespałam to emocjonujące widowisko.
Chodzi o część ogromnej Równiny Hay w południowo- środkowej Nowej Południowej Walii . No jest płasko i chyba rzeczywiście nudno, bo rzadko śpię w aucie.
Zmierzamy w stronę Moree, gdzie zatrzymamy się na trzy noce. W końcu trzeba zrobić pranie. Kurtkę i gruby sweter zapakowałam do walizki i to jest bardzo dobra wiadomość. Zatrzymujemy się jeszcze w miasteczku o nazwie, której nawet nie chce mi się pisać. Proszę odczytać ze zdjęcia.
Obserwatorium Siding Spring (Siding Spring Observatory, SSO) – australijskie obserwatorium astronomiczne , znajduje się na górze Siding Spring o wysokości około 1160 m n.p.m i jest najważniejszym optycznym obserwatorium w Australii.
27 km na zachód od miasta Coonabarabran, znajduje się największy teleskop optyczny w Australii – Teleskop Angielsko-Australijski (AAT). Sami więc widzicie, że małe miasteczka mają swoje sekrety.
Motel w Moree okazał się bardzo wygodnym miejscem, otoczonym drzewami, możemy zrobić pranie, jesteśmy blisko centrum miasteczka. Jutro 28 czerwca ruszamy dalej i przed nami jedynie dwa noclegi przed dojazdem do celu, czyli miasteczka Maryborough, gdzie właściciele przekażą nam swój dom do opieki.
Ciąg dalszy nastąpi 😀