środa, 12 sierpnia 2026

Crystal Creek Caravan Park.

Ostani postój przed Tomeswill mamy w Crystal Creek Caravan Park. Pogoda znacznie lepsza aniżeli nad Oceanem. Miejsce jest wspaniale zagospodarowane, przede wszystkim są drzewa, które naturalnie chronią przed słońcem. Każde stanowisko dla kampera ma naturalne granice, co stwarza nastrój intymności.
Jest basen, prąd, woda , WiFi, wyposażona kuchnia i piękne łazienki. Trzeba się zaopatrzyć w żywność, ponieważ najbliższy sklep jest 40 kilometrów stąd. Jest tutaj natomiast, stacja benzynowa, gdzie można kupić niezbędne produkty. Maskotkami jest urocza para: biała dziewczyna i piękny chłopak .
Momentalnie te dwie cudne istoty zadomowiły się przy naszym kamperze. Oczywiście dzieliłam się warzywami z obiadu i odrobiną chleba, który kury mogą jeść w małych ilościach. Ze względu na otoczenie, ten karawan park wygrywa w moim rankingu, a już trochę poznałam tych miejsc.
Tak wygląda stanowisko dla kampera, czasem są również maty, chroniące przed brudem lub trawa.
Ogromne drzewa zapewniają cień podczas słonecznych dni. Kiedy zrobi się naprawdę gorąco, ochłodę zapewnia piękny basen.
Oczywiście, basen był cały mój, bo dla reszty było za zimno. Podczas pływania zagadała do mnie młoda kobieta i się spytała, czy woda nie jest za zimna, więc odpowiedziałam, że dla mnie jest OK, ale ja jestem z północnej Europy, a ona się roześmiała i powiedziała: wszystko jasne 😄
W każdy piątek wieczorem podjeżdża samochód chłodnia z mięsem z lokalnej farmy. Można więc na miejscu zaopatrzyć się w jedzenie. W soboty i niedziele pojawia się samochód kawowy i uwierzcie, że stała kolejka. Ja wszystko przygotowuję w kamperze, bo mamy zasilanie elektryczne oraz kuchenkę gazową.
Jak widać jest rozkładany stół, więc w razie niepogody, bez problemu wszystko przygotuję wewnątrz kampera.
Mamy plan w drodze powrotnej do Cairns zatrzymać się ponownie w tym pięknym miejscu.
A obecnie troszczę się o że dwie dziewczyny, które są przeze mnie obcałowane po całości i nie odstępują mnie na krok.
Tak więc dotarliśmy do celu: Tomeswill. Piękny, stary dom, duży ogród i co najważniejsze? Oczywiście basen!! Wschód słońca... coś pięknego!
Tak wygląda otoczenie basenu, taki widok chyba nigdy się nie znudzi.
Oprócz psów w domu mieszka jest ktoś.
W łazience pod sufitem mieszka drzewna żabka.
Ma postawioną na podłodze miskę z wodą.
Żabok schodzi po ścianie i zażywa kąpieli.
Czasem wybiera się na obchód domu w poszukiwaniu jedzenia. No robali to jest pod dostatkiem.
Będę tutaj aż siedem tygodni. Nadal trwa zima, noce chłodne, woda w basenie też, ale nie ma na mnie mocnych - pływam wytrwale każdego dnia. W drugiej dekadzie września czeka mnie spora niespodzianka, będę w zupełnie nowym miejscu i to nie chodzi o Australię. Czekajcie więc na nowe wpisy. Miłego czytania 🙂