Dotąd nigdy nie zatrzymaliśmy się na dłużej na kampingu nad brzegiem Oceanu. Powody były różne, raz zupełnie inny kierunek podróży obrany, a poza tym chodziło również o ceny, wiadomo, że wszystko co jest przy plaży kosztuje drożej. Obecnie około tygodnia spędzamy w Cowley Beach, nad samym brzegiem Pacyfiku. Rano, wychodzę z kampera i słów brakuje.
Od dziecka kocham morze, w Polsce mieszkam od dziesięciu lat centralnie nad morzem, a mimo to, widok tej ogromnej wody mnie wzrusza niezmiennie.
Rok temu przywiozłam z Polski pluszowego pieska i Maksiu zamieszkał na stałe w Australii w kamerze.
Ma on ładny widok i my również, kiedy odsłonimy zasłonki.
Możliwość podłączenia do prądu, pozwala na przygotowanie posiłków wewnątrz kampera.
Stół jest rozkładany, co bardzo ułatwia, kiedy pogoda nie pozwala jeść na zewnątrz. Obowiązkowo spacer plażą, która wydaje się nie mieć końca.
Obowiązkowa również gra na harmonijce ustnej, nie wiem dlaczego zrobiło się nagle pusto wokół nas?
Pod koniec tego tygodnia ruszamy dalej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz