Wyjeżdżamy z Cairns, zmierzając bez pośpiechu do Townsville. To duże miasto portowe w północno-wschodniej Australii (stan Queensland), położone nad Oceanem Spokojnym. Pierwszy postój na kilka dni w Yungaburra , miejscowości położonej nad jeziorem Tinaroo . Nasz karawanpark jest wyposażony we wszystkie udogodnienia jakie są niezbędne do normalnego życia w kamperwanie. Mam prąd i wodę, jest kuchnia, łazienki, pralki oraz suszarki, jest również śliczny basen. To wszystko za 110 zł na dobę za dwie osoby. Do najbliższego sklepu mamy ponad 10 kilometrów. Oczywiście od razu wokół nas pojawiły się ptaki, więc pierwszy zakup, to ziarno dla ptaków.
Tak, to co widać na stoliku, to pyszne, słodkie donaty. Gdy widzę ten kolorowy lukier i równie zabójczo kolorową posypkę, to zmieniam się ciasteczkowego potwora. Został mi uraz z dzieciństwa, mianowicie moi rodzice uważali wszelkie słodycze to samo zło. Pamiętacie te cudownie mięciutkie, żółte kurczaczki wielkanocne z marcepanu? Lizaki landrynkowe w kształcie końskiej głowy obłożone słodkim lukrem? Albo pyszne oranżady? No więc dla mnie było to zabronione. Teraz jak już nikt nie ma mi czego zabraniać, to widząc ze kolorowe lukry z posypką, od której bije blask, odrabiam zaległości z dzieciństwa.
Żeby nie było, to owoce też jemy.
To jest Czerymoja - bardzo słodki owoc , połączenie banana, ananasa i wanilii o miękkiej budyniowej konsystencji. Ogólnie jesteśmy przesłodsi, jeżeli wogóle istnieje takie słowo.
Jutro zmierzamy w stronę Oceanu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz