Wewnątrz jest bardzo rozległy, bardzo funkcjonalny i taki naprawdę stworzony dla wygody mieszkańców. Od razu znaleźliśmy dla siebie swoje miejsca. Ja oczywiście oczarowana basenem....tak, tak, jest tu basen, więc wszystko jest, co do szczęścia mi potrzebne.
Nie będę zamieszczała więcej zdjęć z wnętrza domu, bo to jednak prywata strefa, ale kuchnię, to muszę pokazać 😀
Będzie pyszna sałatka ziemniaczana oraz gulasz. Piesek ma na imię Max, jest młody, zwariowany ale pozytywnie.
Robi się coraz cieplej, czyli temperatury osiągają 28 - 29 stopni Celsjusza, co przy braku lata tego roku w Polsce, napawa mnie ogromną radością.
W przyszłym tygodniu opuszczamy to piękne miejsce i jedziemy do Yeppoon. Tam spędzimy trzy tygodnie z małymi atrakcjami w planie. Nie mogę się doczekać i mam nadzieję, że rzeczywiście wszystko się uda.
Do naszych obowiązków tutaj należy również karmienie zaprzyjaźnionych ptaków. Nie da się o tym zapomnieć, bo przylatują kilka razy w ciągu dnia i od razu wiadomo o co chodzi.
Jedzą z ręki wprawdzie, ale patrząc się na te ogromne dzioby mam trochę opory i kładę kawałki jedzenia gdziekolwiek. Następne wiadomości będą z Yeppoon.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz