czwartek, 23 kwietnia 2026

Niespodzianka i to spora.

Bilety były kupione, plan opracowany w szczegółach i nagle… wielkie bum. Najpierw został anulowany wyjazd mojej córki  z przyjaciółkami do Tajlandii. Dziewczyny dopracowały pobyt na dwa tygodnie  w Tajlandii w najdrobniejszych szczegółach i oczywiście wszystko opłaciły. Ja jeszcze miałam nadzieję, ale szybko się okazało że „ wielkie bum” trochę potrwa i nigdzie nie polecę. Na szczęście linie lotnicze Qatar zwróciły za bilety. Żegnaj Australio i żegnaj Bali.
Tak więc leżę sobie w pościeli z motywami tropikalnymi, suknia na tropiki wisi sobie na szafie i tyle w temacie.
Nagle i niespodziewanie ponownie nastąpiło „ wielkie bum” , ale tym razem nie na skalę światową, tylko w umyśle Garrego i znalazł połączenie lotnicze z Europy do Azji. Linie lotnicze KLM oferują przelot na trasie: Gdańsk- Amsterdam- Singapur- Denpasar. Siedemdziesiąt jeden lat na karku czuję, dlatego ten kark rehabilitowałam przez dni dziesięć i dobrze się stało, bo czeka mnie 24 godziny w podróży, o czym jeszcze nie wiedziałam, gdy się pod prądy i laser kładłam. Kryzys naszedł mnie gdzieś tak po siedemnastu godzinach, ale wyjścia ewakuacyjnego nie było, a ostanie trzydzieści minut lotu wlokło się w nieskończoność. Kiedy wreszcie koła samolotu walnęły o ziemię, dotarło do mnie że naprawdę jestem na Bali. Ciemną nocą dotarliśmy do Sanur. Dopiero rano zobaczyłam jakie urocze miejsce znalazł Garry na mój odpoczynek przed wyjazdem do Ubud, gdzie jest wynajęty mały domek.

Po śniadaniu poszliśmy na plażę.
Wzdłuż plaży pełno resortów i restauracji.
Było bardzo wcześnie, więc goście hotelowi jeszcze nie okupują restauracji.
Jest piekielnie gorąco tutaj, więc trochę się cieszę że w sobotę rano jedziemy do Ubud, gdzie będzie nieco chłodniej. Psy są tutaj wszędzie, wewnątrz restauracji również, nam towarzyszył podczas śniadania, w grzecznie- proszącej pozie.
Większe nieco zwierzę o pięknym imieniu Angieliq też się znalazło.
Na dziś to koniec opowieści. Życie w chmurach jest fajne, ale na ziemi lepiej 😊.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz